Kate tries to

Próbuję różnych rzeczy: ćwiczeń, gotowania, przeróbek, etc. Nic ekstremalnego, zwykła codzienność...

Wpis

wtorek, 05 lipca 2016

she tries to: Ave, Cezar!

O filmie było całkiem głośno - wszak wiadomo nowa produkcja braci Cohen. Ich filmy nie są może wielkimi hitami, raczej dla bardziej doświadczonych odbiorców ale zazwyczaj możesz mieć pewność, że będzie to film dobry w porywach do genialny.

Niestety tym razem coś nie wyszło. Już pierwsze opinie były mieszane nie wspominając o recenzjach, które do przychylnych nie należały. Film nie jest tragiczny jest natomiast niewątpliwie chaotyczny i raczej nudnawy. Jednocześnie jest w nim wiele interesujących pomysłów i wspaniale zrealizowanych scen. Świetny w szczególe, zupełnie nie sprawdza się jako całość.

Fanką braci Cohen nie jestem - ani mnie grzeją, ani ziębią - film obejrzałam ze względu na próbę złożenia hołdu Złotemu Hollywood. Jako taki właśnie hołd film ten sprawdza się w określonych scenach. Na pewno walory produkcyjne są dużą zaletą filmu: taniec synchroniczny w wodzie z rozkapryszoną DeeAnny Moran (której przeszkadzają gazy), stepujący w przebraniu marynarza Burt Gurney (który jednocześnie prywatnie jest bardzo podatny na ideologiczne manipulacje), wygłaszający wzniosłe przemowy Baird Whitlock, czy flirtujący na pozorowanej randce Hobie Doyle (zupełnie pozbawiony zębów).

Świetnie też wypadają wszelkie komentarze dotyczące ówczesnego stanu rynku filmowego. Dziennikarka plotkarskiej gazety non stop domaga się dla swoich czytelników "prawdy". Producenci radzą się przedstawicieli czterech religii odnośnie sportretowania w ich filmie Chrystusa. Nadejście ery telewizji.

Ave, Cezar!, reż. Joel Coen, Ethan Coen [2016]

Skala ocen: daruj sobie, zobacz przy okazji, maszeruj do kina

Większość osób powinno sobie film darować. Nie jest on całkiem zły więc jeżeli masz ochotę to spróbuj - w czwartek pojawił się na DVD i Blu-Ray. Koniecznie zobacz jeżeli kochasz braci Cohen, lubisz historię kina i subtelne zabawy motywami. 

Ave, Cezar!, reż. Joel Coen, Ethan Coen [2016]

Film nie jest zły. Brakuje mu jednak czegoś niezwykle istotnego, jakiegoś magicznego spójnika. Teoretycznie głównym bohaterem jest Eddie Mannix, fikser pracujący dla dużego studia. Rozpoczynamy dzień razem z nim i śledzimy jego zmagania z kolejnymi problemami. Po pierwsze porwano znanego aktora. Baird Whitlock jest bardzo znany ale i bardzo kłopotliwy niemniej jednak trzeba by go wykupić z rąk porywaczy. Po drugie pewna dość humorzasta ale niezwykle piękna aktorka spodziewa się dziecka. Niestety męża na horyzoncie brak, potencjalny ojciec dziecka może wcale nim nie być nie mówiąc o tym, że jest już żonaty. Po trzecie zwykłe aktorskie przetasowania, zmaganie się z plotkami w prasie, etc.

Oglądając film nie mamy niestety tego uczucia śledzenia głównego bohatera czy wątku. Teoretycznie jest nip porwanie i sprawa okupu ale jest to średnio interesujący wątek poza drobnymi żartami słownymi w rozmowach pomiędzy porwanym a porywaczami. Ciekawa jest część z aktorką w ciąży, nie jest ona jednak jakoś istotnie powiązana z reszta fabuły więc mogłoby jej równie dobrze tu nie być a dodatkowo najlepsza scena z tego wątku (ta z Jonah Hillem) została w całości pokazana w trailerze.

Najmocniejszym elementem jest nieoczekiwanie Hobie Doyle - młody aktor znany z kaskaderskich wyczynów w westernach, który awansuje na filmowe salony i teraz jego role wymagają bliższej obecności kamery i większej liczby wypowiadanych słów. Nieoczekiwanie to ten pozornie prosty chłopak okazuje się być najistotniejsza postacią w intrydze mimo iż do samego końca drugoplanową. Aktor odtwarzający tą rolę - Alden Ehrenreich - popisał się nie tylko talentem i urokiem ale i niesamowitą charyzmą, która zapewniła mu rolę nowego Hana Solo.

Podoba mi się pomysł, przesłanie, niektóre żarty, całkiem sporo scen, zdecydowanie obsada. Niestety zawodzi scenariusz, montaż i zapewne reżyseria. Zawodzi bardzo konsekwentnie więc zapewne o taki film twórcom chodziło, niestety nie jest to film dla mnie. Rozumiem jego przesłanie, opowieść jaką snuje, rozumiem też dlaczego wybrano takie a nie inne środki tu właśnie leżu mój główny zarzut - całość posklejano bez charyzmy.

Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar! Ave, Cezar!

dlaczego film | opinia o filmie

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kate_mac
Czas publikacji:
wtorek, 05 lipca 2016 17:08

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

stat4u

Opcje Bloxa