Kate tries to

Próbuję różnych rzeczy: ćwiczeń, gotowania, przeróbek, etc. Nic ekstremalnego, zwykła codzienność...

Wpis

niedziela, 04 października 2015

she tries to: Batman i syn, roz.4 Nieobecni ojcowie

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowieKontynuuję mój dokładniejszy opis książeczki Batman i syn. Chociaż znajduję znacznie więcej przyjemności w takim dokładnym czytaniu tego komiksu to ostatni odcinek przypomina mi dlaczego nawet najdokładniejszy reaserch nie zmienia faktu, że ta historia jest rozczarowująco-niewystarczająca.

Opisuję treść w miarę dokładnie. Szukam wyjaśnień dla wszystkich pojawiających się szczegółów. Do tego momentu było całkiem fajnie, szczególnie że jakość rosła z każdym odcinkiem. Niestety jest to tylko fragment większej historii. Dodatkowo trudno określić, które zeszyty należałoby zebrać aby dostać całość bo historia jest wielowątkowa i pewne rzeczy dostają nienaturalnie dużo czasu antenowego znacznie wcześniej niż będą potrzebne.

Ta część była oryginalnie wydawana co najmniej trzy razy: pojawiła się w zeszycie Batman #658, zbiorze Batman and son i wznowieniu Batman and son [New Edition].

Trudno mi było wybrać ilustracje z tego odcinka. Jakoś nie mogę się zdecydować pomiędzy ilustracjami ilustrującymi a ilustracjami, które zrobiły na mnie wrażenie. W przypadku tego odcinka mój wybór może nie mieć zbyt wiele sensu.

Na początek skany kilku stron z tego rozdziału; dostępne są na stronie Gildii komiksu: strona 85, strona 88, strona 96.

Batman i syn | Rozdział 4 | okładka

Batman i syn, rozdział 4 Nieobecni ojcowie

Batman 658 | okładkaBatman i syn part one | okładkaPierwsze wydanie: Batman #658
Data pierwszego wydania: 1 grudnia 2006
Tytuł oryginalnego przedruku: Batman & Son, Part 4: Absent Fathers
Okładka: Adam Kubert
Scenariusz: Grant Morrison
Szkice: Adam Kubert
Tusz: Jesse Delperdang
Kolory: Guy Major

Okładka

Cała książeczka ma oczywiście jedną okładkę ale przyjmijmy, że strona na której umieszczony jest tytuł rozdziału będzie jego okładką.

Polska wersja korzysta z oryginalnej okładki zeszytu Batman #658. Amerykańska wersja zebrana na nowo też wykorzystuję tą ilustrację ale bez żadnego napisu, dopiero na następnej stronie pojawia się tytuł w towarzystwie dodatkowej ilustracji - fragmentu jednego z paneli.

Ta okładka podoba mi się najmniej. Dotychczasowe były dynamiczne ta ma być chyba monumentalna ale na mnie nie działa. Adam Kubert świetnie bawi się wymyślając sposoby na rysowanie peleryny i to podoba mi się szalenie. Zmienił się kolorysta więc chyba mój problem leży w kolorowaniu no i może w tym, że choć obrazek kolorystycznie nawiązuje do jednego z przedostatnich kadrów z poprzedniego odcinka w tym nie ma za wiele sensu. Kim jest mały Ninja...

Scena pierwsza - główna intryga, Talia

Wracamy na chwilkę do Tali Al Ghul. Ostatnio widzieliśmy ją na londyńskim nabrzeżu gdzie zostawiła swojego syna z Batmanem i wraz z porwaną żoną brytyjskiego ministra odpłynęła łodzią podwodną. W tej scenie widzimy, że żona premiera dalej jest więziona. W dalszym ciągu Ninja zmieniają się w Man-Baty za pomocą serum. Jako coś nowego dostajemy wyjaśnienie Tali dlaczego porwała kobietę, o co jej chodzi z tymi groźbami terrorystycznymi i czemu zostawiła syna z Batmanem.

Okazuje się, że wszystko to nie ma wcale żadnego globalnego znaczenia. Talia po prostu chce z Batmanem stworzyć power-couple. Cała jej motywacja sprowadza się do tego, że chce mieć faceta, z którym ma dziecko.

Scena jest łanie narysowana. Kadry z kamery Tali dodają nieco urozmaicenia do kształtów paneli. Man-Baty jakoś w tej scenie średnio mi się podobają. Są dopiero w trakcie przeobrażania się z Ninja w Man-Baty więc może dlatego.

Motywacja Tali zupełnie psuje komiks. Z jednej strony trochę bardziej kieruje historię w stronę dramatu rodzinnego ale wolałabym aby był on rozpisany na 8-16 odcinków a nie cztery. Wtedy byłoby miejsce na więcej sensu. Tutaj mamy sporo wtrąceń, które zajmują nam czas ale zakładamy, że są częścią jakiegoś wielkiego planu tymczasem dowiadujemy się, że to tylko małe chciejstwo Tali.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena druga - Batman przybywa na pomoc Robinowi

W nowej scenie Batman biegnie na pomoc Robinowi. Widzimy nieco inne ujęcie ostatniej sceny z poprzedniego rozdziału. Okazuje się, że Robin jest przytomny, udało mu się zatamować krwawienie. Wściekły Batman domaga się wyjaśnień od Damiana. Chłopiec początkowo arogancko odpowiada, że taka jest kolej rzeczy: Robin jest jego rywalem, jeżeli Damian ma zająć należne mu miejsce jako syn Batmana to musi pokonać i wyeliminować swojego poprzednika.

Wyjaśnienia małego zabójcy zupełnie nie trafiają do Batmana. Chłopiec widzi, że ojciec dalej jest wściekły i zaczyna odpowiadać już bardziej z paniką, że takiego zachowania od niego wymagano, tak nauczono go rozwiązywać problemowe sytuacje.

Na koniec sceny Robin informuje Batmana, że Damian zrobił coś także Alfredowi.

Sceny w jaskini i te w których pojawiają się zarówno Tim jak i Damian są najlepsze w całym komiksie. Wszytko jest rysowane bez zarzutu (tym razem także twarze chłopców). Relacje pomiędzy postaciami są widoczne i zrozumiałe, akcja posuwa się do przodu, mamy konsekwencje poprzednich działań i co najważniejsze, reakcje Damiana. Możemy się zorientować, że mimo iż jest małym zabójcą, wyszkolonym przez Ligę, to jest w nim dalej mały chłopiec, który chce zyskać aprobatę i szacunek nowo poznanego ojca.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena trzecia - Batman przybywa na pomoc Alfredowi

Batman przybywa na ratunek Alfredowi. Okazuje się, że Damian nie poczynił tu aż tak wielkich szkód. Alfred jest poobijany ale skończyło się tylko na zamknięciu w pokoju i uszkodzeniu elektronicznego zamka.

Alfred zmierza uraczyć Damiana solidną pogadanką ale Batman przerywa mu informacją o złym stanie Robina. Alfred szybko dochodzi do siebie i udaje się na pomoc Timowi. Na odchodne rzuca komentarz aby Batman przypilnował Damiana.

Kadrowanie scen jest coraz lepsze. Obrazki same w sobie stają się bardziej interesujące. Ujęcia podkreślają dynamikę czy humor sceny. Rysownik już nie tylko ilustruje opowieść ale rodzajem ujęć dodaje jej klimatu. Damian dalej wygląda na solidnie obrażonego chłopca, zupełnie nie docenianego przez ojca.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena czwarta - Batman i Damian ruszają na poszukiwanie Talii

Gdy Alfred upewnia Batmana, że jest w stanie zająć się Robinem i jego życiu nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo mężczyzna decyduje się zająć sprawą Tali. Nie może jednak zostawić Damiana w jaskini więc zmuszony jest zabrać go ze sobą. Chłopcu bardzo podoba się takie rozwiązanie sytuacji, chce pomóc ojcu i odzyskać jego łaski.

Batman nie zamierza zabierać Damiana do pomocy. Doszedł do wniosku, że Talia wysłała syna jako wabik, rozpraszacz dla uwagi Batmana. Batman nie ufa chłopcu w najmniejszym nawet stopniu. Damien próbuje ratować się od oskarżeń ojca przypominając, że zgodnie z jego życzeniem walczył z przestępczością i pokonał Spooka. Batman zwraca uwagę na to, że Damian zamordował Spooka.

Chłopiec desperacko chce aby ojciec przestał się na niego złościć i stara się wkupić w łaski oferując informacje o poczynaniach i planach matki. Batman nie potrzebuje pomocy Damiana sam domyślił się gdzie jest Talia i co zamierza. Nakazuje synowi podążać za sobą i wykonywać posłusznie rozkazy. Damian obiecuje nie zawieść ojca.

Kolejne świetne sceny choć z małym zgrzytem. Zachowanie Damiana jest konsekwentnie niekonsekwentne. Jest dzieckiem niezwykle inteligentnym ale w dalszym ciągu dzieckiem, które głównie reaguje na poczynania dorosłych i stara się znaleźć właściwy sposób na zadowolenie rodziców. Zgrzytem jest detektywistyczna praca Batmana, to na podstawie czego domyślił się gdzie jest Talia ale to dla mnie mniej istotny szczegół.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena czwarta - pomoc profesora

Mała wycieczka mająca na celu zapewnienie sobie pomocy twórcy serum Man-Batów pokazuje nam parę Langstromów w trakcie kłótni o pracę doktora. Francine chce zniszczyć serum ale pojawia się Batman i oznajmia, że ma plan do którego potrzebuje pomocy doktora.

Scena narysowana jest bardzo ładnie. Cudowny widok na miasto nocą i klimatyczne pojawienie się Batmana. Małżeńska sprzeczka jest zrozumiała choć dla aktualne fabuły zupełnie niepotrzebna. Równie dobrze Batman mógłby zadzwonić do doktora z jaskini i tez byłoby ok a zajęłoby jeden panel a nie cała stronę.

Możliwe, że twórcy chcieli pobawić się nieco efektem Batmana pojawiającego się w oknie. Mieliśmy taką scenę w pierwszym odcinku gdzie Batman był bardzo poważny ale otumaniony komisarz Gordon uważał, że takie pojawianie się jest niesłychanie niedorzeczne. Tutaj wygląda ono niedorzecznie klimatycznie ale marnuje miejsce.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena czwarta - rakieta Batmana

Przechodzimy w końcu do finalnej akcji. Batmanowi chyba złość już nie co przeszła bo stara się logicznie wyjaśnić Damianowi dlaczego nie powinien rozprawiać się z przeciwnikami zabijając ich. Tłumaczy, że zabicie kogoś jest łatwiejsze, droga którą wybrał Batman wymaga więcej siły i dyscypliny, więcej umiejętności.

Damian chce się dowiedzieć w jaki sposób dostaną się z Gotham nad Morze Śródziemne skoro nawet najszybszy odrzutowiec dotrze tam za późno. Okazuje się, że pod rezydencją Wayne'ów Batman przetrzymuje rakietę. Damian jest zachwycony. Zaczyna wypytywać się Batmana o jego ojca a gdy ten odpowiada to stwierdza, że wiedział to, że wie o ojcu wszystko na co Batman odpowiada, że o rakiecie nie wiedział.

Przez chwilkę dostajemy nieco jaśniejsza stronę Damiana. Batman nie jest na niego taki wkurzony, nawet lekko żartobliwie zwraca się do niego każąc mu zapiąć pasy. Na zadziwione stwierdzenie Damiana, że Batman ma rakietę Mroczny Rycerz odpowiada że ma wiele rzeczy o których świat nie wie. To stwierdzenie bardzo Damianowi imponuje. Widać, że chłopcu podoba się bycie w towarzystwie ojca. Panele pokazujące wylot szybu rakietowego są prze-fajne.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena czwarta - Giblartar

Zaczynamy od małej przebitki, która pokazuje gdzie kto jest i co robi. Alfred skończył zajmować się Robinem. Tim odpoczywa już w sypialni w rezydencji. Talia z pokładu okrętu podwodnego kontaktuje się z premierem Wielkiej Brytanii i ze względu na zmarłego ojca domaga się Gibraltaru. Grożąc żonie premiera kanibalami.

Gdy okręt zbliża się do wybrzeża wylatują z niego Man-Baty i rozpoczynają atak. Na scenę wkraczają a właściwie spadają na swoich specjalnych pelerynach Batman i Damian.

Tym razem chociaż te sceny nie są niezbędne to wnoszą coś do aktualnej sytuacji w odniesieniu do interesujących nas bohaterów. Szału nie ma ale jest nieco sensu.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

scena czwarta - plan Talii

Na okręcie podwodnym w okolicach Gibraltaru czeka Talia z porwaną żoną brytyjskiego premiera. Oczekuje na przybycie Batmana, nie ma wątpliwości, że będzie on chciał ją powstrzymać. Mimo to pojawienie się Batmana i Damiana nieco zbija ją z pantałyku. Damian ponownie pokazując cechy małego chłopca domaga się by matka patrzyła na niego gdy ten rozprawia się z jej Man-Batami. Talia odpowiada, że mama jest zajęta.

Tymczasem Batman rozprawia się z jakimś specjalnym wielkim Man-Batem którego Talia nazywała Bulu gdy jeszcze był tylko dużym Ninja. Batman ratuje premierową i każe jej uciekać do łodzi, która specjalnie na nią czeka.

Batman staje do konfrontacji z Talią, nazywa Damiana mały pociskiem naprowadzającym, który choć wyrządził szkody to nie są one nie do naprawienia. Damian chwali się przed matką, że zrujnował jej plany a ta uświadamia mu, że zrobił dokładnie to czego oczekiwała. Chce ona wiązać się z Batmanem tworząc najpotężniejszą parę na świecie i wychować syna na władcę świata zapoczątkowując najwspanialszą dynastię.

Początkowo Batman stwierdza, że nie mają czasu na pogadanki, że daje Tali i jej synowi możliwość ucieczki przed Brytyjczykami mimo iż na to nie zasługują. Gdy Talia nie przestaje snuć swoich eugenicznych marzeń Batman definitywnie oświadcza, że jakiekolwiek love story pomiędzy nimi jest odległa przeszłością i nigdy nie wróci. Wkurzona Talia oświadcza, że oznacza to wojnę pomiędzy nimi i że Batman odpowiedzialny będzie za wszystko co złego ona uczyni ponieważ była gotowa zmienić się dla niego.

Matka nakazuje Damianowi wybrać czy chce zostać z ojcem czy z nią. Chłopiec chce mieć przy sobie oboje rodziców. Do okrętu zbliża się brytyjska torpeda.

Kolejne fajnie narysowane sceny. Dalej Man-Baty jakoś mnie nie zachwycają ale za to mamy nowe kostiumy Batmana, Damiana i Tali. Dla Tali zaprojektowano oczywiście seksowną zbroję ale nic szczególnie ciekawego w niej nie widzę poza ukrytą pod nią bransoletką z jakimiś przyciskami - chyba to jest najwyraźniej widoczny przejaw jej planu uratowania siebie z tej sytuacji. Batman i Damien mają kostiumy nieco skafandrowate, fajnie pikowane i solidnie wyglądające - całkiem ciekawe.

Niektóre kadry są bardzo ładne: Batman stojący w promieniach światła trzymając w rękach końce swojej peleryny, zbliżenie na zniecierpliwioną twarz Batmana, wkurzone, diaboliczne spojrzenie Tali...

Zupełnie natomiast nie podoba mi się rozwiązanie całej intrygi. Nie dość, że motywacja Tali jest jak z telenoweli i do tego słabej to cały jej plan zostaje doprowadzony do punktu z którego nie ma racjonalnego wyjścia. Torpeda jest bardzo blisko, nawet jeśli teraz miałaby wybuchnąć to cały impakt i tak zapewne sprawiłby, że nasza szczęśliwa rodzinka znalazłaby się w wodzie w bardzo nieprzyjemnej sytuacji. A że torped trafia w cel wiemy z następnego ujęcia więc zupełnie nie rozumiem jak można przejść nad tym do porządku dziennego oznajmiając tylko, że Batman uratował się.

Batman i syn | Rozdział 4 Nieobecni ojcowie

W ostatnim kadrze widzimy Batmana, który wyławia z wody pelerynę Damiana. Batman przeżył, co z Damianem i Talią nie wiemy.

Skoro jednak Batman uszedł z życiem to i zapewne Talia i Damian. Jak? Twórcy nie zdecydowali się nam opowiedzieć. Bardzo mi się to nie podoba. Oczekuję czegoś lepszego od komiksów o Batmanie. W tym momencie nawet jakieś niedorzeczne wyjście z sytuacji byłoby dla mnie bardziej akceptowalne niż coś takiego. jeżeli to ma być cliffhanger do którego dostaniemy rozwiązanie później to jeszcze ok. Ale z tego co wiem to tak nie jest.

Batman i syn | Rozdział 4 | ostatnia scena

Podsumowanie

Ten odcinek podobał mi się najmniej. Był okropny. Początek w jaskini był jeszcze ok ale zakończenie rozwala wszystko. Sprawia, że cała intryga jest bezsensowna. Ogólnie o całym komiksie już się wypowiadałam, szczegółowo zamierzam to zrobić w następnej notce, teraz więc tylko i wyłącznie o tym odcinku.

Zakańcza on główne wątki z dwóch poprzednich odcinków ale że zakończenie jest słabe to nie ma się z czego cieszyć. Panele rysowane są bardzo fajnie i widać, że artyści coraz lepiej wiedzą jak rysować Batmana. Zmiana kolorysty nie jest jakoś znacząco odczuwalna ale jest. Dave Steward częściej bawił się tematami kolorystycznym w swoich scenach podczas gdy Guy Major lepiej komponuje kadry z określonym źródłem światła.

Niekonsekwencja charakteru Damiana jest dla mnie zrozumiała. Mimo iż jest wykwalifikowanym zabójcą jest też małym chłopcem, który nie tylko szuka aprobaty rodziców ale będzie też nimi manipulować aby osiągnąć swoje cele. Szkoda że więcej takich akcji nie było.

dlaczego ten komiks | opinia | odcinek 1 | odcinek 2 | odcinek 3 | odcinek 4 | recenzja

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kate_mac
Czas publikacji:
niedziela, 04 października 2015 20:34

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

stat4u

Opcje Bloxa