Kate tries to

Próbuję różnych rzeczy: ćwiczeń, gotowania, przeróbek, etc. Nic ekstremalnego, zwykła codzienność...

Wpis

niedziela, 11 października 2015

Grant Morrison, Andy Kubert, Batman i syn [recenzja]

Batman i synGrant Morrisin, szalony Szkot, scenarzysta wielu komiksów znany jest ze swoich oryginalnych pomysłów i nie linearnej narracji. W 2005 wydano wielokrotnie nagradzany komiks All Star Superman, który przybliżał nowym czytelnikom ikoniczną historię Supermana. Rok później Morrison na dłużej zajął się Batmanem poczynając od numeru 655 i przedstawiając w nim zupełnie nową koncepcję syna Batmana, Damiana Wayne’a. W Polsce wydawnictwo Egmont Polska wydało pierwsze 4 zeszyty Morrisona w roku 2008.

Morrison przywołał do życia w głównym nurcie postać Damiana, syna narodzonego ze związku Batmana i Tali al Ghul, córki międzynarodowego kryminalisty Ra’s al Ghula. Chłopiec od narodzin szkolony był przez Ligę Zabójców i został wysłany przez Talię aby rozpraszać Batmana i szkodzić jego walce z przestępczością. Tymczasem Talia, kierująca organizacją przestępcza po śmierci ojca, planowała zająć się terroryzowaniem świata z pomocą ninja Man-Batów.

Genialny Szkot wprowadza wiele owych ciekawych elementów do historii Batmana jednak większość jego nowatorstwa będziemy w stanie docenić dopiero gdy zapoznamy się z całością historii a Batman i syn z całą pewnością nią nie jest. Polski wydawca zdecydował się wydać tylko połowę oryginalnego zbioru Batman and Son (a ¼ wersji New Edition) ale prawdopodobnie niczego to nie zmienia.

Po czterech pierwszych odcinkach historia Damiana długo nie jest kontynuowana. Wydanie tylko 4 pierwszych odcinków (czyli faktycznego wątku Batman i Syn) ma więcej sensu niż osiem czy szesnaście odcinków. Tylko te cztery wydane dotyczą tego konkretnego wątku więc nie mam żadnych pretensji do wydawcy, że wydał tylko te cztery (655-658). Dla ciekawskich kolejne cztery nie są pisane przez Morrisona (659-662). Batman 663 to zupełnie niezależna, pisana prozą opowieść o Jokerze (którą czytał ponoć Heath Ledger przygotowując się do roli Jokera). Kolejne trzy (664-666) to wątek Three Ghosts of Batman z czego trzeci odcinek dotyczy przyszłości, w której Damien jest Batmanem. Właśnie te dodatkowe cztery odcinki są w oryginalnym zbiorze Batman and Son. Jak widać z opisu taki zbiór jest interesujący ale wcale nie lepiej powiązany ze sobą.

Scenariusze Morrisona charakteryzują się tym, że zawierają wiele wątków, które początkowo wydają się nie istotne ale w ogólnym rozrachunku są częścią jakiejś większej historii. Przykładowo w odcinku drugim (565) pojawia się Jezebel Jet. Jest ona nie tylko powodem do zazdrości dla Tali ale także odgrywa większą rolę w wątku The Black Glove. Bat-Cop, który pojawia się w pierwszej scenie z Jokerem związany jest z wątkiem Three Ghosts of Batman ale także ze znacznie późniejszym wątkiem dra Hurta.

Jest to bardzo fajne rozwiązanie jeżeli masz możliwość przeczytania całej historii Morrisona. Okazuje się koszmarem gdy ktoś próbuje rozbić to na mniejsze części. Wtedy okazuje się, że w naszej mini-historii mamy niewystarczająco „naszej historii” a zdecydowanie zbyt wiele nieistotnych chwilowo szczegółów, które w ogóle nas w tym momencie nie obchodzą.

Batman i syn

Ta czteroodcinkowa historia powinna kręcić się wokół Batmana i Damiana i gdy rzeczywiście taka jest to jest ona najciekawsza. Pojedyncze sceny z pozostałych wątków mają swoje momenty chwały ale dla mnie są nie związane z głównym wątkiem. Każdy odcinek ma swoją opowieść: 655 jest o tym, że Batman może i potrzebuje udać się na urlop, 656 jest o Ninja Man-Batach i doktorze Langstromie, 567 to moi ulubienie Cudowni Chłopcy, 568 to wielki plan Tali. W ogólnym rozrachunku powinny tworzyć jedną historię gdzie rozdział pierwszy stanowiłby akt pierwszy: ekspozycję. Rozdziały drugi i trzeci byłyby rozwinięciem, sercem naszej historii a wielki finał znaleźlibyśmy w rozdziale czwartym.

Rozumiem, że scenarzysta wcale nie musi podążać drogą trzech aktów ale w tym konkretnym wypadku ja wyraźnie widzę te części i główny problem mam w ich długości (50-25-25 zamiast 25-50-25). Winę zwalam na dodatkowe wątki co nie zmienia faktu, że początek ma zupełnie inne tempo niż finał. Ekspozycja zawiera wiele dodatkowych rzeczy, rozwinięcie choć bardzo interesujące jest znacznie mniej dokładne a finał wcale nie jest wielki i w porównaniu do reszty niemiłosiernie goni do mety.

Batman i syn

Nie wszystko jednak będę opisywać na nie. Bardzo podobały mi się rysunki Adama Kuberta, który był w tym momencie artystą uznanym ale tak samo jak Morrison dopiero zaczynał z głównym tytułem Batmana. Pierwszy docinek stoi na solidnym poziomie estetycznym a następne nie tylko go utrzymują ale zapewniają od czasu do czasu małe smaczki. Pomysł Morrisona na Damiana wydaje mi się genialny mimo iż zmienia pewne fakty z oryginalnego komiksu Batman: Son of Demon w którym Damian pojawił się po raz pierwszy (historia typu Elseworlds). Sam Damian jawi się początkowo jako mały, samolubny skurczybyk ale odbieram to jako bardzo właściwy sposób przedstawienia takiej postaci. Objawy dziecięcej słabości jakie przejawia w odcinku finałowym nie każdemu przypadną do gustu ale moim zdaniem są adekwatne.

W mojej opinii największym atutem tego komiksu są pomysły Morrisona. Największą wadą jednak jest ich jednorazowa liczba. Dodatkowo bardzo dużą wadą polskiej wersji komiksu jest jego strona edytorska. Nie mam nic przeciwko czterem odcinkom w miękkiej oprawie ale uważam, że cena jest za wysoka. Jeszcze większy problem mam z tymi wypełniaczami pomiędzy stronami komiksu. Wiem jaki jest ich cel ale one tylko potęgują wrażenie, że dostajemy historię niekompletną.

Batman i synJeżeli ktoś będzie miał okazję zapoznać się to polecam ale proszę nie oczekiwać ikonicznej opowieści, nie po takim małym fragmencie. Kupować nie zalecam a już szczególnie nie za cenę wyższą niż okładkowa – zostawmy tą zabawę dla kolekcjonerów.

A co z alternatywą? Proponuję przede wszystkim sięgnąć po komiksy Batman i Robin gdy Damian jest Robinem. Podczas chwilowej nieobecności Batmana w Gotham jego kostium przywdział Nightwing, Dick Grayson czyli pierwszy Robin i jego przygody z najnowszym Robinem są szczególnie godne uwagi w wykonaniu Petera Tomasi, który notabene był głównym edytorem Batmana i osobą która zainicjowała ściągnięcie Morrisona do tytułu Batman. Jest oczywiście jeszcze film animowany Son of Batman, który bardzo luźno inspiruje się historią Morrisona. A także komiks Damien: Son od Batman autorstwa rysownika Adama Kuberta – ten jednak ma jeszcze gorsze recenzje niż Batman and Son (co myślisz o gadającym kocie jako towarzyszy Batmana? no właśnie...). I oczywiście Batman: Son of Demon, który jest jedną z ciekawszych historii Ra'sa i ma niezłe recenzje.


dlaczego ten komiks | opinia | odcinek 1 | odcinek 2 | odcinek 3 | odcinek 4 | recenzja

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kate_mac
Czas publikacji:
niedziela, 11 października 2015 17:00

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

stat4u

Opcje Bloxa